BLOG IMAGETON

Fot. pixabay.com, CC0

3 najgorsze strategie wystąpień publicznych

Katarzyna Marciniak Szkolenia, Autoprezentacja, Wystąpienia publiczne

Wcześniej czy później każdego z nas to spotyka – konieczność wystąpienia przed publicznością. Bez względu na to, czy wystąpienie ma charakter zawodowy czy prywatny, większość z nas tego nie lubi. Traktujemy wystąpienia jako mało przyjemny element naszej pracy, tzw. „zło konieczne”. Aby poradzić sobie z niechęcią wobec wystąpień, obieramy różne strategie. Poniżej przytaczam trzy najczęstsze, których jednak lepiej unikać.

1. Wrabiamy w wystąpienie kolegę

Wystąpienie przed zarządem? Groza. Więc dlaczego nie wrobić w to współpracownika? Przygotujemy tylko prezentację, a ten „naiwny” wygłosi ją przed szefem, podczas gdy my spokojnie siedzimy sobie z tyłu. Jest to bardzo dobre rozwiązanie… szczególnie dla kolegi. Tylko nie powinno nas później dziwić, że to kolega dostaje awans, a nie my. Tak to już jest, że to na osobę prezentującą spadają zaszczyty, ponieważ jest ona automatycznie uznawana za autora. Ta strategia nie sprawdza się nawet, jeśli mamy do przedstawienia złe wiadomości – ominie nas szansa wytłumaczenia się, zaproponowania nowej strategii, a przylgnie łatka małego futerkowego zwierzątka.

2. Mam jeszcze czas

Kolejną strategią jest odwlekanie przygotowania się do wystąpienia. Mamy jeszcze czas, na pewno zdążymy, co nagle to po diable itd. Aż nadchodzi „dzień przed” i wpadamy w panikę. Niestety, mamy bardzo małe szanse, aby w tak krótkim czasie przygotować dobrą prezentację i jeszcze siebie do jej przedstawienia. Dlatego nasze wystąpienie będzie w najlepszym razie „takie sobie”, nasi przełożeni znudzeni, a my rozczarowani. Efekt –nienawidzimy wystąpień jeszcze bardziej.

3. Improwizacja

No cóż, jeśli ktoś ma naturę ekstrawertyczną i dobrze czuje się w centrum zainteresowania, takie spontaniczne wystąpienie może być nawet zabawne i podobać się. Tylko pytanie jaki jest cel wystąpienia? Podczas uroczystości rodzinnej improwizacja może pasować, ale czy show jednego aktora spodoba się naszym przełożonym albo potencjalnym partnerom? Czy powierzą komuś nieprzygotowanemu - nie łudźmy się, że tego nie zauważą - swoje pieniądze? Wyznaję zasadę, zresztą sprawdzoną na własnej skórze, że najlepsza improwizacja, to przygotowana i przećwiczona improwizacja.

A jaka jest najlepsza strategia? Przede wszystkim zaakceptować fakt, że wystąpienia są nieodłącznym elementem funkcjonowania w społeczeństwie i do każdego należy się po prostu przygotować. Nawet zawodowi mówcy przygotowują się odpowiednio wcześniej, często ćwicząc przed lustrem lub nagrywając się na kamerę. Bo tym, co różni wirtuoza od przeciętnego skrzypka, są godziny codziennych ćwiczeń. 

 

O autorce:

Katarzyna Marciniak - z pasji, z doświadczenia i ze szkół (w tym także szkoły życia) pomaga innym jako nauczyciel emisji głosu, socjolog, specjalista od marketingu, komunikacji oraz budowania wizerunku. Ale kiedy trzeba potrafi zamienić się w stylistkę, makijażystkę, operatora kamery oraz reżyserkę filmową i reporterkę radiową ;) Założyła i prowadzi Akademię głosu i wizerunku IMAGETON.

 

Komentarze (1)

Bogusława
2014.09.18 13:09:50

Witam Pani katarzyno. Przeczytalam strategie przedstawione przez Panią i przyznaję, że nieraz korzystalam z 1 opcji czyli wrabiania kogoś ale to bylo do czasu. Na szczęście dla mnie w porę zorientowalam się, że moj szef zaczyna częściej omawiać pewne sprawy z moim kolegą a nie ze mną jak wcześniej bywało. W chwili obecnej sama występuję publicznie. Napewno mam tremę ale to przechodzi. Cieszę się, że powstal ten blog gdyż bedzie można wymienić spostrzeżenia oraz czegoś się nauczyć.